uświadomiona rzeczywistość - im więcej mam do zrobienia tym bardziej mi się nie chce .
jest cel . jest plan . jest wiedza jak wykonać zadanie . brak jednego istotnego elementu.
chęci ochoty .
Znajduje sobie nieustannie powody do narzekania , uśmiercania siebie .
inni nie muszą tego szukać . po prostu to tkwi w ich życiu bezwarunkowo
nadane przez los .
a mi ciągle coś nie pasuje .
nie umiem docenić tego co mam .
dzień jak codzień - powtórka z rozrywki .
Z samego rana dzień wydaje się odarty z perspektyw .
Wczorajszy plan ulega znacznej redukcji i uszczupleniu .
Budzę się bez siły i ochoty .
Depresyjna ciemność poranka przygnębia i dręczy .
Kolejne kilka - kilkanaście godzin żeby
patrzeć
słuchać
dotykać
pić
jeść
chodzić
może czytać.
Przygnębiająca wizja powtarzalności .
Zestaw czynności rutynowych , koniecznych do przetrwania .
i jest jeszcze strach i niepewność .
oczekiwanie . chore odliczanie sekund.
natręctwo,nerwica ,nerwica natręctw.
zakończyłam rodział n-ty i zaczęłam kolejny - prawdopodobnie identyczny.
czytelnik książki mojego życia umarłby w spazmach nudy .
kształtująca się samoświadomość.
coraz więcej wiem o sobie.
czego lubie czego nie lubie .
poszukiwanie własnej tożsamości
wkońcu materializuje się we mnie
nabieram formy
konfrontacja z odmienną rzeczywistością
żyłam w utpoii , która powoli przeistacza się w prawdę .
prawda nie jest utopią
kreacja jest płynna
paruje i znika
dzień w pełni olany . mogłam się domyśleć że tak to się właśnie skończy . Jestem chora na dzień dzisiejszy . nie podoba mi sie . znowu tkwię w tej krypcie bez szczególnych perspektyw , czekając aż zdarzy się jakiś cud . Obrót o 180 stopni . Nadmiernie ukochałam sobie zmiany . Zawroty akcji sytuacji . Stagnacja mnie przybija , świadomość nie rozwiązania pseudo zagadek . A tak naprawde to ich rozwiązanie i brak odwagi na wcielenie ich w życie .
.
straszny bałagan . bajzel . burdel
przedtem dzisiaj jutro tak jak zawsze